
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że zamknięcie Tor Poznań może stać się początkiem znacznie większego problemu dla całego polskiego motorsportu. Jedyny tor w kraju posiadający homologację FIA został decyzją Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wyłączony z użytkowania z powodu przekraczania norm hałasu. Po interwencji rządu obiekt szybko wrócił do działania, ale sprawa wyraźnie pokazała, jak kruche są dziś podstawy funkcjonowania torów wyścigowych w Polsce. Teraz rząd chce zmienić przepisy i wygląda na to, że nie jest to przypadek.
Polski motorsport nie ma się najlepiej – chociaż nie możemy narzekać na niewielką liczbę torów kartingowych, to nie można już tego powiedzieć o dużych obiektach, które posiadają homologację. Taki nad Wisłą jest tylko jeden – Tor Poznań, który w połowie kwietnia został zamknięty przez inspektorów ochrony środowiska. Okazało się jednak, że nie jest to nowa sprawa, bo taką decyzję GIOŚ podjął już w 2023 roku, jednakże Automobilklub Wielkopolski złożył odwołanie, więc tor nadal normalnie funkcjonował. Geneza problemu tego – jak i innych obiektów wyścigowych w Polsce jest jednak taka sama i nie przesadzę twierdząc, że jest to absurd. Doskonale wiecie, że nowe tory nie powstają, a te – jeszcze jakość istniejące – wybudowane zostały co najmniej kilka dekad temu w miejscach oddalonych od zabudowań lub bezpośrednio przy strefach przemysłowych czy lotniskach. Na przestrzeni lat deweloperzy wykupowali jednak nieatrakcyjne jeszcze kiedyś działki budowlane, aby na potęgę stawiać nowe budynki mieszkalne, które dziś graniczą z obiektami wyścigowymi. Mieszkańcy – chociaż doskonale znają okolicę oraz wiedzą, co stoi za niższą ceną zakupu – zaczęli narzekać na… hałas samochodów i motocykli.
Afera dotycząca zamknięcia Toru Poznań zrobiła się potężna i dopiero reakcja rządu sprawiła, że obiekt został ponownie otwarty. Czarne chmury nad motorsportem dalej się kłębią, ale niebawem mogą zostać rozgonione. Przygotowana nowelizacja ustawy o sporcie ma rozszerzyć katalog obiektów objętych tzw. powszechnym korzystaniem ze środowiska. W praktyce oznacza to, że tory sportów motorowych posiadające homologację krajowego związku sportowego mają zostać potraktowane podobnie jak boiska czy korty tenisowe. To kluczowa zmiana, bo działalność takich obiektów nie wymagałaby każdorazowo dodatkowych pozwoleń środowiskowych dotyczących m.in. emisji hałasu, a właśnie o to rozchodziło się w stolicy Wielkopolski.
Najważniejsze informacje:
- Rząd chce wprowadzić zmiany w przepisach, dzięki którym tory wyścigowe posiadające homologację, nie będą podlegały restrykcjom związanym z pozwoleniami środowiskowymi.
- Chociaż tory w Polsce borykają się z problemami od lat, to chwilowe zamknięcie Toru Poznań wywołało lawinę i skłoniło rząd do podjęcia reakcji.
- Nowelizacja jest obecnie na etapie uzgodnień międzyresortowych.
Koniecznie przeczytaj i dowiedz się, dlaczego warto pojechać motocyklem na tor:
Dlaczego warto pojechać motocyklem na tor? Czyli o tym jak ważne są szkolenia motocyklowe
Rząd chce zabezpieczyć przyszłość torów wyścigowych w Polsce
Dotychczas funkcjonowanie torów bardzo często zależało od długich procedur administracyjnych i interpretacji przepisów środowiskowych. Wystarczyły skargi mieszkańców albo problemy z decyzjami urzędów, aby działalność obiektu została nawet zamknięta. Nowe przepisy wprowadzą istotną zmianę, bo jeśli tor będzie posiadał homologację polskiego związku sportowego to organizacja treningów, zawodów czy szkoleń ma odbywać się na prostszych zasadach prawnych. Warto zaznaczyć, że wprowadzenie tych zmian pozwoliłoby w pewnym stopniu chronić działalność istniejących obiektów, które notorycznie muszą sobie radzić ze skargami i próbami zamknięcia szczególnie ze strony mieszkańców oraz przeciwników motorsportu.

Projekt zakłada jednak wyraźne ograniczenia, a nowe regulacje mają dotyczyć wyłącznie torów posiadających homologację krajowego związku sportowego. Rząd tłumaczy, że homologacje międzynarodowe często wydawane są jedynie na potrzeby konkretnych wydarzeń i nie stanowią trwałego potwierdzenia możliwości codziennego użytkowania obiektu. Homologacja krajowa ma natomiast potwierdzać, że tor stale spełnia wymagania techniczne, organizacyjne i bezpieczeństwa. To właśnie ona ma być podstawą do objęcia obiektu uproszczonymi zasadami funkcjonowania.
Zamknięcie Toru Poznań pokazało skalę problemu
Cała dyskusja mocno przyspieszyła po wydarzeniach z połowy kwietnia 2026 roku. Wtedy Tor Poznań został zamknięty decyzją Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Powodem były skargi mieszkańców nowych osiedli znajdujących się w pobliżu obiektu, którzy zwracali uwagę na nadmierny hałas. Przypomnijmy raz jeszcze – Tor Poznań funkcjonuje w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska Poznań-Ławica oraz ruchliwych dróg, więc mieszkańcy od lat mają do czynienia z hałasem generowanym nie tylko przez motorsport, ale również samoloty i codzienny ruch samochodowy. Co więcej, podczas pomiarów zdarzały się sytuacje, w których wyniki zaburzały startujące i lądujące samoloty – przekroczenia norm notowano nawet kilka godzin po zakończeniu jazd na torze. Kontrowersje budzi także sama zabudowa okolicy. Tor działa tam od blisko 50 lat, a lotnisko jeszcze dłużej – od 1913 roku.

– Na dwóch ulicach w pobliżu toru norma hałasu została zmniejszona z 55 na 50 decybeli. Ten pułap jest niemożliwy do utrzymania – podkreśla prezes Automobilklubu Wielkopolskiego Bartosz Bieliński w rozmowie z serwisem sp360.pl.
Jeszcze tego samego dnia, po interwencji rządu, decyzję cofnięto i tor wznowił działalność. Problem jednak nie zniknął, bo podobne sytuacje mogą w przyszłości dotyczyć także innych obiektów motorsportowych w Polsce. Co ciekawe, już w 2023 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska próbował doprowadzić do zamknięcia toru, ale wtedy Automobilklub Wielkopolski skutecznie się odwołał. Nowelizacja jest obecnie na etapie uzgodnień międzyresortowych.
Odkryj więcej z Jednoślad.pl
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.





